Po długim zimnym tygodniu, pełnym ulewnych deszczy i przeszywającego wiatru nastały ciepłe słoneczne dni.
I utrzymując tradycję poszłam z poranną kawą na ogródek.
Ptaki chyba tez się cieszą, że już jest cieplej. Tak głośno i wesoło śpiewają!!!!
Oczywiście moja powsinoga Łatek poszedł ze mną i pierwsze co zrobił to wymorusał swoje piękne białe futerko w suchej ziemi. :D
W pewnym momencie coś zatrzepotało przy oczku, a Łatek zerwał się do biegu.
Zdążyłam tylko zauważyć niczego się nie spodziewającego mokrusieńkiego ptaszka, który siadł na nabrzeżnym kamieniu.
Gdy łapałam kota ptaszek nawet się nie ruszył!!!
Zastanowiło mnie to i trzymając zakurzonego drapieżnika domowego zaczęłam się przyglądać owemu mokrusowi.
Chcąc nie chcąc kot musiał zostać oddelegowany do domu.
A ja przyglądałam się czemu to jegomość ptak nie odlatywał.
Okazało się, że to młody szpak uczący się dopiero latać!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz