Idą święta, idą. Wielkimi krokami się zbliżają.
I dobrze, bo pogoda za oknem mało wiosenna.
Bidne moje kwiatuszki miały już powoli się budzić ze snu i zażywać kąpieli słonecznej na balkonie.
No to niestety musiały wrócić na zimowisko pod dach.
Aaaleee!
Ale idą święta. :)
Do domku przywędrowały bazie i zakręcone patyki (dwa to mi nawet już listki puściły stojąc w wazonie).
A na patyczki wskoczyły zeszłorocznej roboty filcowe jajeczka.
Trochę pokraczne wyszły. Każde jest trochę innego kształtu i wcale nie przypomina tego styropianowego.
Ale wybaczam im bo są pierwsze.
Jutro może zawitają w dziecinnym pokoju, a ich miejsce zastąpią nowe.... duże.... decoupagowe....
Znowu mnie wzięło na decoupage. :D Już szukam nowych/starych przedmiotów do obklejania.
Chyba się dzisiaj wybiorę do piwnicy, albo na strych...
Ach, jeszcze wam pokażę jaką piękną palmę wielkanocną mi mama zrobiła.
Prawda, że śliczna?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz